|
Archiwum
Zakładki:
|
niedziela, 06 maja 2012
Leć Adaś Leć
Pyk, pyk i czas mija.
W poniedziałek człowiek kupuje bilet, by we wtorek się dowiedzieć że może go prawie do kosza wyrzucić. Jak ja lubię takie rechoty życia… Człowiek się nastawi, że zobaczy dupe Eltona a tu kij w oko… bo nasi włodarze miast i wsi postanowili na stadion we Wrocku zaprosić Q+AL…. Czy jakkolwiek to zwać… Nagle wszyscy się obudzili, że są fanami Queen… nagle wydają majątek ale aby ruszyć tyłek na Q+PR to nie mieli odwagi, ale w Polsce to i VIPY i Golden z zamkniętymi oczami kupują… Smęce… ceny jakieś dziwaczne jak na stadion, jak to się sprzeda to będzie cud… toć już rok temu Ironi w Wawie mieli słabą jak na nich frekwencję!! Nie oszukujmy się QuAd to nie AC/DC sprzedające 80tys. biletów! Mam wrażenie, że lekki wstyd z tego będzie.
Może przy tym szumie PFQ i zlot jakoś skorzysta. Na razie korzysta forum i jest przypływ nowych duszyczek.
Tym czasem będę dokonywać wysiłku aby po podróży z Bydzi popędzić na Metallicę…. Bilecik na Nighwisha zakupiony… choć to już nie to samo. Na Paula R. bilet w planach ale obecnie to strach kupować… bo znowu coś wyskoczy, coś się zmieni. Ale szykuje się na koncercie trzeci spęd fanów w jednym miejscu i tu raczej jest gwarancja dobrej muzyki i jakości wokalu…. Przyszło mi się bardziej cieszyć z obcych koncertów…
Brakuje mi tylko do pełni rozkoszy koncertu FF w Pl… wtedy to ja już umieram nawet jakby grali 7lipca…. Muse już zaliczyłam…
Przeżyłam pianie Kerry to dam chyba radę na Adasiu. Kto im wybiera tych piewców?! Ba chętni mogą w styczniu pognać na Kerry do Gdańska… można u nas w kraju zaliczyć wszelaki kicz. Ba przypomniało mi się jak hale w 2008 z QPR w Niemczech czy innych rejonach nie były wyprzedane… to co jada do Pl bo tam ich jeszcze nie widziano to ludzie w ślepo kupią bilety.. niestety jak już nigdzie ich niechcą to nam wcisną tak jak technologie do butelek PET nam z zachodu wcisnęli jak sami z niej wycofywali… a my myślimy, że nas zaszczyt kompnął… ba Paul to też jakby popłuczyny… no ale przynajmniej po francuskim winie, a nie kalifornijskim… a we wrześniu wymieniałam tele/emaile w sprawie Legend Rocka… trzeba sobie promil zasług przypisać tak dla własnego podniesienia ego ;) QuAd do Pl nie sprowadziłam do tego się nei przyznam, szybciej w planach był sam Bri (ewentualnie z Kerry(.. ba przecież oni mieli mieć trasę po Europie w 2012 i cisza jakaś w tym temacie… oj… a w USA karmią ich oficjalnym tributem… na razie wyglądało to lekko cyrkowo i mniej wkurzająco od Adama…
A w planach jeszcze sztuka teatralna Freddie i symfonia Queen… co za rok spod znaku Q… no tak mamy Euro to nam się należy… chyba ;)
sobota, 07 kwietnia 2012
Fani chodzą
Mam wrażenie, że fani z Stolicy są: albo zblazowani albo leniwi albo ich nie ma albo już wszystko widzieli albo są skąpi
Kiedy w Krakowie dwa razy dają Symfonicznie Queen w stolicy sprzedaż idzie jak po grudzie. Może to niefartowny termin 10 kwietnia?! Suma sumarum z powodu choroby artysty zmienili na 30 września, oby frekwencja wzrosła, bo inaczej stwierdzę, że nic nie warto organizować, chodzić w naszym mieście. Ba skoro spotkania umarły już praktycznie. W maju przedstawienie w Teatrze Studio pt. Freddie. Ogólnie jakiś sezon na Queen. Jak nie książki, to sztuki. W kwietniu służbowo Łódź, w maju Bydgoszcz. Małe problemy z powrotem na Metallicę, ale dam radę nie takie rzeczy się robiło.
Wreszcie zakupiłam dwie bio Queen, na które polowałam... po wstępnym przejrzeniu, że każda kolejna publikacja czasami żywcem z nich przepisywała.... ale, że obecnie czytam o Pink Floydach... to muszą poczekać... ja i czytanie Nicka Masona...dobrze, że jest dużo zdjęć... zwłaszcza jedno z KEW Gardens... że tez sobie identycznego nie zrobiłam jak Floydzi... Odwołali w UK wygłupy z Lambertem, ale już coś nowego szykują, bo Jacky i Spike już o tym ćwierkają... ciekawe co, gdzie i za ile i kiedy odwołają... ;)
poniedziałek, 05 marca 2012
Bydło
Był tradycyjny weekend u Bizona. Chyba zaczynam starzeć… albo czegoś mi brakuje w tym ostatnim wyjeździe. Pomijam, że inni jak usiądą za stołem to tyłka już nie ruszą… i te kółeczka wzajemnej adoracji…. Po kija mi jeździmy do Łodzi skoro nie gadamy z Łodzianami?! Po kija Witka, Martyne, Coraxa zapraszać?! Tyle mojego obserwatorstwa.
Nie wiem czy przewiało mnie na łódce czy już w stolicy ale 3 dni odchorowałam i to porządnie…. No jeśli do tego dodam piątkową szafę katera… Urokliwe było grać z katerem w segę… człowiek młodnieje o jakieś trylion lat….
Powinnam pisać o Lambercie?! Przemilcze ten wstydliwy temat.
W Teraz Rock artykuł Szymona… jak dla mnie średni wywiad ze Spikiem. Fajnie, że go zrobił, opublikowali mu, ale brakuje w nim jakiejś myśli przewodniej i wniknięcia.
Zlot… to wielka niewiadomo… 10 było i więcej może nie być… ale jeszcze nic nie jest pewne w żadną stronę.
KYA się składa… urodzaj jak nigdy… na przekór wszystkiemu potrafimy się zmobilizować… może 4 numery w roku ;)
Szykuje się kolejna bio w Polsce na jesieni. Oj urodzaj czytelniczy mamy dla fanów Q.
niedziela, 05 lutego 2012
Bluray
Forum padło był spokój ;) Raz na rok przydaje się do czegoś Prezes ;) nie no żartuje sobie…
Rozbawił mnie facet z wydawnictwa od książki o Fredku… że tak mało osób kupiło przez nas, a sporo nagle z allegro.. na co mu napisałam skoro promocja jaką nam daliście jest słaba skoro na allegro czy amazonka ma niższe ceny…. A człowiek szuka gdzie najtaniej… niech nie myślą, że mega łaskę nam robią… i tak im wypromowaliśmy książkę wśród fanów…. Dobra z lepszych stron to, że znowu mamy komu zadać pytania z VIPów i to nie dzięki wydawcy tylko… ślepemu szczęściu mojej osoby…. Na razie Peter Hince jest uroczo miły J trzeba go do Polski zaprosić i wódki się z nim napić ;)
Inna beczka. Wczoraj Lasha mnie poratowała w kwestii bluraya…. Człowiek kupuje sobie pierwszą płytę takową, wsadza w laptop brata i NIC…. No jak tak może być, że film o Queen mi nie działa… specjalnie zdecydowałam się na kupno tej wersji, bo bogatsza w dodatki, bo normalnie bym kupiła tylko DVD i nie mogę tego obejrzeć… nic gryźć piach… znaczy laptopa… I teraz albo kupie DVD z Days of our lives lub jakiś odtwarzacz BD… taniej wychodzi DVD bo jakieś 70zł… a bluray tez mnie tylko kosztował, bo miałam zniżkę zamiast 90zł miałam 70zł…. Ale mi wyszła oszczędność….
A Lasha jak zawsze Lasha ;) tematyka kibli na świecie ;) zachęcam ja do napisania bloga w tej tematyce, bo uśmiać się można jej słuchając… Cejrowski to nic przy niej… nasze wspominki z Quality Street…. Powinnam jej opowiedzieć, że znowu w Londynie były problemy noclegiem i znowu w recepcji udawali, że nie znają angielskiego… wszystko przez Hasana…. Namawiałam ją na balety w kongresowej…. i rozważałyśmy Lamberty na Bemowie na Sonicsphire… hehehe dobry dowcip… głupieją nasi dziadkowie….
niedziela, 29 stycznia 2012
Teraz będzie o prehistori. Nie mogłam ogarnąć kiedy powstało pra forum. Ale ogarnęłam to dziś. Był rok 2002 r. (dokładniej 28 maj)z queen.pl wyłoniło się pierwsze forum fanów jeszcze pod innym adresem. Ruch był tam mały, ale bardzo rodzinny każdy znał każdego. Ba porażające, że będzie już 10 lat jak siedzę na forum… tego najstarsi górale nie pamiętają, niektórzy obecnie forumowicze to jeszcze pisać nie potrafili!!! W październiku pojawił się użytkownik Fender brzmi znajomo ;) We wrześniu była impreza w Iguana Club gdzie zobaczyłam Prezesa, ale nie zagadałam ;) spotkałam Wiki, Bijou i Partycję. Zapewne ktoś jeszcze się przewinął przez spotkanie, ale moja chorobliwa nieśmiałość sprawiła, że nie podeszłam do ludzi, nie zaśpiewałam w karaoke, a byli tacy śmiałkowie, a Prezes puszczał rarytasy ze swojej torby, które przytargał (tak dzieci kiedyś ludzie nosili torbę CD na imprezy). W 2003 r. na forum zjawia się meg i szuka fanów z Bydgoszczy!! W 2004 r. następuje ka bum na forum i zmieniony zostaje serwer i adres. I już inne dzieje i inni ludzie. A dla potomnych tak wyglądało kiedyś forum.... eh piękne czasy....
czwartek, 26 stycznia 2012
c.d.n.
Ciężko jest wracać do pisania.
środa, 07 grudnia 2011
Kaszlak Henry
Od czasu powrotu na ziemię polską kaszlę, kicham, smarcze jak Kaszlak Henry. Miałam napisać o tradycyjnej przypadłości Polaków czyli kłótliwości, widocznie tak zawsze musi być na Rocznicowych wyjazdach... o ładnej pogodzie, braku ciekawych rzeczy Q w sklepach, urokach spędzania czasu z Gosiakiem i Izą... pisaniu smsów po niemiecku i wyciu pod murem do Mary - Just kill the man... może jak się wykuruje... w tym roku ;)
piątek, 04 listopada 2011
żyje, żyje
Pamiętam... Za tydzień wypad do Krk. Za 3 tyg. wypad całkiem większy do Londka. Czasem zaczynam żałować, że ciągnę tyle ludzi za sobą... wole jednak samemu zwiedzać... dobra w dwie osoby, bo lepiej fotki robić...
W październiku na okładce Top Drummera znalazło się moje foto Rogera... wow niesamowite miłe uczucie... Potem Kłin wygrał tzw. konkurs na koszulkę na koncert Tribute w Londynie... a kto mu dał znać o nim ;) Ach ta moja skromność.... Na blog.pl szykują jakąś rewolucje czyli będę modernizować stronkę... pierwsze źródło informacji ;)
Ludzie jakoś się nie palą na stypowe spotkanie w Wawie?! Jakaś masakra 20 rocznica i taka kicha... i tak już chcieli w jednymz klubów robić impezę Q i chyba ich zniechęciłam liczbą ewentualnych uczestników... jacy my jestesmy napaleni do działania aą mi się niedobrze robi... jakim cudem 20 numer zina powstał to ja nie wiem... no jeszcze nie wydrukowany ale okładkę Katerowa ma i inne głupoty,...
Qndzia od miecha ponad w Stolicy i widziałam ja raz i zamieniłam z pół zdania... no nic jak widać studia tylko zbliżaja ludzi ;)
Powoli wyłania się Moje/Nasze dzieło.. z moimi lękami czy wyjdzie to z sensem, czy będzie aktualne bez żenujących błędów... czy nie będziemy się kryć na ulicach przed fanami... chyba zaczne opisywać zmagania redaktora nad książką ;) będzie o czym pisac przynajmniej...
wtorek, 20 września 2011
ludzkie nękania
Listy wysłane… Bizon, Gosiak, Ika, ewusxx się ucieszą. Najlepsze było jak machina losująca wylosowała Prezesa…. Oczywiście musiałam znowu wcisnąć losuj…. Brew podejrzeniom PFQ ma machinę stworzoną przez MarcinaN i klik i wygrana wylosowana…
No i chyba najgorsze podejrzenia się urealnią w tą sobotę Aia weźmie ślub z krsem… no chyba, że krs to nie jest jej wybranek… ale IP nie kłamią… dziwota dziwota tego świata…
Po moim wkurzającym emailu do grona władz PFQ… nie otrzymałam oczywiście odpowiedzi… pewnie uznali, że daga sobie krzyczy i niech krzyczy i wcisnęli spam… dobra next time ja ich olewam o ile takowy będzie…. Planu naprawczego nie będzie a jakby był to z ich zapałem i chęciami skończymy jak budowa autostrad…. Z chińczykami…
Z litości Gosiak, Bizon i Lemur coś napiszą do Zina… nie ma jak błagalne spojrzenie i skomlenie…. Tylko czemu ja musze to robić?!
Na Crystalowym spotkaniu fanów cud mniemany zjawił się Kater z braćmi… przemilczę fakt wymuszenia piwa dla nich ode mnie… zaczynamy mieć wrażenie, że Hydro4 otwierają tylko dla nas…. I pewnie przez nas go zamkną… pożyjemy zobaczymy…
Z Rory, znaczy ona bardziej uprawiamy proceder gnębienia ludzi w dziwnych tematach Q o dziwo uzyskujemy czasem odpowiedzi… ba nawet Jacky łaskawie nam odpisała, znaczy Rory… teraz niech Rory kleci artykuł do Zina z tego…. A ja tym czasem czytam kolejną bio o Queen tym razem w Kornwalii…. Fascynujący zapis muzycznych klimatów 60-70lat w tamtej okolicy…
A zapomniałam napisać o najważniejszym… nie pamiętam kto miał mi swego czasu stawiać pomnik… ale jeszcze nie straciłam nadziei na niego ;) więc jakby co to będzie moja zasługa… ba dzięki takim chwili jaka miała miejsce w sobotę czuje się dumna z istnienia PFQ…. A na razie milczę jak grób i jakby co trzymać kciuki… jak sprawa się rozwinie na pewno pierwsza o tym napisze…. Nie chce zapeszyć :P
wtorek, 13 września 2011
napisała...
Dobra najpierw tu napisze, potem skończę po tygodniach pisać list do meg…. I wyśle we wrześniu ;)
Zlot wbrew moim obawom odbył się i nawet nie było skandalu… tradycyjnie szwankowało to co zawsze… na co sam Peter zwrócił uwagę…. I może dlatego niektórzy nie wracają już na zloty…. Polska punktualność…. Schizy zlotowe mniej lub bardziej tradycyjne… zdumiewająca ewusxx, która ma 22 posty an forum, a zna je od podszewki… wnikliwie czyta, obserwuje i przezto wtopiła się w nasze formowe rozmowy o QW, Bizonach, Lemurach, Fenderkach i katerach.
Perypetie zlotowe kto był ten zna ;) A kto nie niech żałuje ;) Tu pozdrawiamy Fenderka i jego zonę, o której na zlocie stale myśleliśmy… my to zboki formowe jesteśmy….. Czasami mam wrażenie, że ciągle z kimś przebywam… forum oni, FB oni, zlot oni, GG oni… omamiają człowieka…
Po zlocie prawie miesiąc odbył się kolejny spęd ludności tym razem w Lubartowie, mniej huczny, ale parę Ziomaki pojechało… ja w tym czasie wracałam z wakacji… co oczywiście nie przeszkodziło wcześniej qMichałowi mnie dręczyć…..
Jak się okazało podobne rejony świata w te wakacje oglądała Vessena i Iza…. Ciągnie swój do swego… Z Rory planuje już kolejne wakacje… albo jeszcze kolejne w zależności od kasy….
6 września… noemen omen po urodzinach Fredka… żem się wkurzyła na moich współtowarzyszy kieratu ;) MarcinaN, Prezesa i Lemura… i co i nic… olali mnie… Miałam tego dośc, jączenia na brak spotkań i siedzenia jak budda… o radości Crystal sam się wyrwał i coś organizuje… Miałam jeszcze we zeszłym tygodniu wepchnąć Bizonowi coś, ale że mnie dziś wkurzył…. To nie dostanie nic…. Zresztą Lemur i Fenderek by krzyknęli, że ich pominęłam… chrzanie to.. no chyba, że sama się uchrzanie i będę mieć kompletnie wszystkiego dosyć….
Nawet obiecanych art. Od ludzi nie mogę wydusić… pomijam siebie, bo mi ze sobą najgorzej idzie…. Gdybym się zajmowała jedną rzeczą, a nie milionem… kiedyś człowiek tylko spotkania organizował, a teraz nawet czasu nie ma aby się nimi zająć… paranoja…
No i jeszcze organizacji wyjazdu mi się zachciało… o mało poważnych ludziach typu po 4 miechach przeczytałem, że cos jest, mogę jechać… no możesz jak ci dam adres hotelu…a nie to ja już nie jadę… no tak za trudno… daga lepsza …. Fanka, a to ja mam sama kupić bilet na samolot… to nam nie kupisz…. Łapki się załamują… a mówiłam 5lat temu nie organizuj nigdy więcej… za 5 lat jadę ja i ja… jakby co sztachnijcie mnie w głowę…
Wracam do pisania art. Do Zinów… bo inaczej kasę fanom oddać będziemy musieli…
piątek, 26 sierpnia 2011
Pisze, pisze
Tak tak pamiętam i ciągle nie mam czasu, bo pisze listy, słucham QW, odrabiam zawodowe zaległości w domu i czas umyka...
o zlocie, planach wyjazdowych i innych traumach minionych i przyszłych...
postaram się w sierpniu napisać...
wtorek, 28 czerwca 2011
Holy Man
Orange minął. Spotkałam Melinę. Po wspominaliśmy stare dzieje, pogadaliśmy o zlocie, czemu nie jedzie. Taka legenda jak on. Kiedyś to on był aminem/modem na forum. Kto to jeszcze pamięta. Jak ten czas leci.
Potem było mikro spotkanie w Wieżycy. Miejsce miłe, ale nie nadaje się na normalne spotkania fanów.
I tak zataczamy krąg do zlotu. Za miesiąc i czuje się jak zawsze. Czyli nic nie wiadomo. To już norma, bywalcy przyzwyczajeni są do tego. A nowi no cóż bywają nie mile zaskoczeni.
A ja bywam bardziej zaskoczona kiedy fani an zlocie chcą się izolować do drugich fanów m.in. ode mnie… nie pluje, nie rzygam, nie krzyczę po nocy to czym wadzę?! Smutne to i pokazuje, że nasz tzw. rodzina jest podzielona. Szkoda gadać. O ironio sprawca kłopotów zlotowych qMichał nie jedzie na zlot.. taka drwina życia z nas… no i Owca tez nie jedzie…
Nie wiem kto kogo bardziej rozbawił Fenderek mnie czy ja jego… jego reakcja jak zawsze mnie rozczuliła tak jak bitwy na posty z qMichałem czy innymi.
Fakt faktem, ale ja już nie zdzieram spamu na forum… mnie on już w połowie nie śmieszy, nie kumam. I bądźmy szczerzy zniechęca on mnie do czytania forum, postów, bo tracę na to tylko czas. A potem się dziwią że o czymś była a ja o to pytam czy jakoś tak… może to znak aby przejść na adminową emeryturę… Bizonowi się marzy adminowanie… Kot zaraz napisze, że gadam tak od miesięcy… kiedyś trzeba słowa przełożyć w czyn… A że przelało się to na Facebooka kij mi w oko skoro robią to te same osoby aż do znudzenia nie śmiesznie… a obecnie to już złośliwie jak wiadomo… czasem człowiek nie zdzierży czegoś…
Ale sobie smęta zarzuciłam na Winampie - Time Jesum Transeuntum Et Non Riverentum
Sam raz dla Bebe…. Stwierdzam jakby Nick wpadł do Wawy to poszłabym an jego koncert… nie polazłam na Roxettów mimo propozycji na najlepsze bilety w ostatniej chwili mi danej…. Trochę żałuje po relacjach fanów na forum ale tylko troszkę ;) bardziej mnie wkurza nie możność pojechania na Georga z Rory… Eventim odwala szopkę w necie z biletami….
Powinnam pisać artykuły do zina… powinnam skończyć pdfa na QW… powinnam wysłać parę rzeczy, spr noclegi w Londynie… wybrać piosenkę do QW A tu jeszcze gadanie o zlocie… a tu sprawy fanklubowe… Chyba jakbym to rzuciła w diabły to po roku nie byłoby do czego wracać… Przejaw mojej megalomani… czymś trzeba ratować swojego wyblakłe ego.
czwartek, 16 czerwca 2011
C-lebrity
Dobra skoro spotkania nie ma to trzeba coś napisać.
W piątek ubawiłam się po paszki z Gosiakiem i jej siostrą Aneta na koncercie. Niektórzy mnie nie widzieli na takim koncercie: Bizon, qMichal, Kłin… Stara daga tez czasem słucha takie muzyki tzw. heavy metalowej jak to powiedzieli TV i moją matronę wystraszyło. Wbrew obawom nie było powtórki z Dupy Eltona. Na Motorheadzie lekko popadało co uwieczniłam na fotach. A tak ironi spokojnie przeszli, Eddie Freddie szalał, kudły Bri zasłaniały nam widok, a w tłumie przebiegał sobowtór Nara i Bizona. Jak się okazało na koncert poszli tez inni fani ,ale jak to fani nie chcieli się nawet z tym ujawnić i dać szanse na spotkanie/… Lepiej będzie na Orange. Spykne się przed koncertem z Meliną i Krzychem, a potem odjadę lub nie w tłumie Lemura. Reszta ferajny idzie na sobotni koncert… nie moje klimaty ;) tylko Mefju, Crystal i innych.
A ja zostałam gwiazdą TVN. Dobrze, ze szefowej w pracy nie było ;) Bo ja w TVN i to jeszcze w kontekście PiSu… no po prostu chyba by mnie z tarasu wyrzuciła… dobrze, ze jest w Hamburgu to może nie obejrzała… oby jej rodzina nie doniosła ;)
Streszczam sprawę. Telefon z TVN, że kręcą materiał w kontekście wykorzystania WWRy przez Pis na konwencji. Ja pi razy oko znałam sprawę, ale bez detali bo ostatnio nie patrzę na informacje polityczne ze szklanego ekranu. Ale skoro szansa reklamy Queen, PFQ to czemu nie. Zapytałam się czy mogę wyjść z pracy na nagranie i ok. Nomen omen miałam na sobie koszulkę katerowską ze Spoilermanem… Bo oczywiście oni dzwonią i na już kręcą materiał i zanim bym znalazła kogoś to ma tez czas z fanów to by zeszło się pół dnia. I po oczekiwaniu na kolejny telefon poszłam do WC i oczywiście zadzwonił… np. tylko ja mam takie szczęście… hehe no i przejechałam się ich bryką ;) no czyli prawie gwiazda TV skoro samochodem po mnie przyjechali i do Hard Rocka na zdjęcia. Z 20 min trwało wybieranie miejsca, bo spodnie Fredka okazały się za wysoko wisieć. A ubezpieczenie 1,5mln dolców to raczej nie kusi aby manipulować przy pamiątkach. Nagranie całe 3 minuty seria 10 pytań na wszelaki temat związany z piosenką od kontekstu, słów, wyboru przez Pis czy dobry, kto tego słucha itp. No i wycieli z tego urywek zdania o homoseksualizmie. No i oczywiście fanom nie pasuje , że nie powiedziałam, że był bi…. Niby fanom się nie dogodzi… powinnam z5 minut myśleć nad odp na każde pytanie, aby każdy fan był zadowolony…. To by mnie zlinczowali. W sumie kobieta była sensowna, lepiej zorientowana w muzyce niż z TVP Polonia.
Zlot się powoli rozwija… no powoli… ja już zapłaciłam i mogę spać spokojnie, odliczać dni…
A w ramach szastania kolejne remastery… trzeba kupić ;) Hot Space… :]
Tyle będzie na dziś.
czwartek, 26 maja 2011
The Shadows
Patrzę i myślę 75 os na FB weźmie udział w zlocie… ile jest realnych uczestników, a ilu bajdurzy… na forum jakaś martwota w temacie… czyżby sprawdzały się moje słowa z ostatniego spotkania w Hydro?! Ja to mam jakieś czarnowidztwo w tych tematach wybitne…
Chciałam napisać, że liczy się dyscyplina organizacji… ale to temat rzeka… przemilczę go na razie
Pożyjemy jakiś czasy i się okażę.
W temacie SAS Bankowym zdumiewa mnie jak ludzie nie czytają emaili… „a tak dostałem od ciebie email, ale nie miałem czasu czytać”… przez 1,5 tyg. Nie miał czasu… czy ja pisze książki na 20 str. emalie?!
Mam wrażenie, że poczta elektroniczna rozleniwia ludzi i pozwala bardziej zlewać ludzi…
W sumie relacja z wydarzeń z Hydro została wszelako przyjęta.. zapomniałam napisać, że qMichał wypił z 2 piwa do czasu awantury… czyli mało..
W fazie kupowania biletów na koncerty nabyłam sporą dawkę biletów… tylko nie na Ironów jakoś się tego lękam… a już mam opinie dzięki Vessenie tej co obiecuje, a nie idzie na koncert… czy Gosiak by mnie udusił?! "Through early morning fog I see a leciałow Winampie jak to wklejałam z Worda więc dolepiłam słowa piosenki...
niedziela, 22 maja 2011
Obszczy murek
Zgodnie z obietnicą… ba nie wiedziałam, że kolejne, nudne spotkanie fanów przejdzie do mitów.. Urban myth…. Od czasów wizyty Gohana, ba od potyczek słownych z Cieniu nic takiego nie wydarzyło się na spotkaniach… no dobra śpiew Sombody to love pod dyrekcją Crystala i qMichała kiedy to popłakałam się ze śmiechu…. Ale tak cisza, cisza….
Kiedy to z Vesseną i Mefju omawialiśmy przyszłość spotkań, sens ich organizowania, gdzie sa stali bywalcy… ja przepowiadałam upadek Hydroforu, bo tak się mają lokale po naszych wizytach… czyli nuda, nuda….
W sumie zaczęło się od wrzasków właścicielki… kto ją choć raz widział ten wie w czym istnieje piękno tej postaci ;) wrzaski jak wrzaski… nie wiedzieliśmy w czym rzecz, czego dotyczy… skoro na nas nie krzyczano… potem doszły nas słuchy, że ktoś wyszczał się w bramie… i wrzaski, że to na pewno nie klient Hydro4…. No do czasu póki nie wszedł do baru powrotem qMichał…. Michał i wyszło… że zgodnie z tradycja NML postąpił podobnie jak z radiowozem… wrzaski właścicieli :Obsączy murek” był najłagodniejszym jaki leciał w stronę naszego kolegi… w pewnym momencie mało policja nie była wzywana, bo qMichał nie chciał wyjść z lokalu… pikanterii dodawał fakt, że właścicielka wrzeszczała w bramie, echo niosło do naszej kanciapy w loszku… i tupot nóg i właścicielka nas przepraszała za tą sytuację!!! W pewnym momencie siadła zapaliła, wychyliła pewnie kolejne piwko i wylała nam żale… o szczaniu, sraniu w bramie, zalewaniu lokalu, stratach na 17 tys. zł…. I łzy w oczach i powtarzanie, że „nas bardzo lubi”, „cieszy się jak przychodzimy, bo my tacy fajni ludzie”, ale „obszczy murek”….. pikanterii dodał fakt, że qMichał umył bramę po sobie… ale posypały się iskry miedzy nim a właścicielką, Miłoszem i innymi z baru… biedka nawet mu w pewnym momencie bramę przed nosem zamknęli… serie wyzwisk było kilka, a my pośrodku tego całego zamętu… i Miłosz pytający się „Czy my jeszcze wrócimy”… normalny lokal to by nas wyrzucił… ale to nie jest normalny lokal… mało powiedzieć, na koniec właścicielka nas wycałowała… zwłaszcza Wojtka - SPECJAListę, bo ma takie piękne imię i się uśmiechnął… Nie no te urokliwe wrzaski dopełniały kolorytu temu miejscu… W sumie relacja nie odda klimatu tego wieczoru… kiedy wrzaski, łzy, uściski mieszały się… mogłam to nagrać…
Jak długo Hydro4 wytrzyma to ja nie wiem skoro im już CD przestało działać kompletnie…. Ale na farbę ich stać…. A właścicielce marzy się mały koncercik… no bo my fani… pewnie grać potrafimy…. Zobaczymy… wykończyliśmy już PUB12, Gong, Tattoo, Lecha… trzyma się Alternatywa i Rock’n’Roll…. Ale w tym ostatnim odbyło się bodajże 1,5 spotkania… zawsze możemy wrócić do Alternatywy tam mieli TV i pizze…. Jeśli nas przyjmą. Ale działali do 22.
czwartek, 19 maja 2011
dopisek na szybko
A jeszcze dopiszę… Jak zobaczyłam w weekend jak się uroczo obrzucają błotem Fenderek i qMichał na Forum… to stara miłość nie rdzewieje. Dla nowych forumowiczów nie zrozumiała jest ta miłość… a starzy ziewają, nic nowego pod słońcem. Forum pobudziła Lady zgaga i jej utwór, twór z doktorkiem… czy ten człowiek nie potrafi nagrać kawałka bez wtrynienia WWRY?! Jeśli będzie kolejna współpraca z kimś i znowu usłyszę WWRY to zwątpię w jego zdolności muzyczne…
Powoli odsłuchuje ze spokojem remasterów… i jak Kłin stwierdził… Debiut powala na kolana… ta jakość… brzmienie…. Oby HS tez tak mnie powaliło ;) Dobrze, że w czerwcu dopiero kolejne wydatki… moja głupota nie zna granicy.. i jeszcze moja mania książkowa, a tu dwie nowe minimum na widoku do kupienia…. w oparach wszystkiego
Dobra skoro Lemur się pyta to piszę….
Wbrew wszystkiemu zebrał się lud chętny do wyprawy na Londyn. W sumie na koncert zawita 25 osób mi wiadomych polskiego pochodzenia. I pewnie około oczka będzie pod jednym dachem spać…. No zobaczymy co z tego wyjdzie jeśli wcześniej nie osiwieje od szukania noclegu, sprawdzania lotów… i mam nadzieje, że wszyscy mi kase oddadzą…. Za bilety… na razie mam 50%...
Na koncert Sutersów nie doszłam… tak to bywa i debiutu Kota nie usłyszałam… W ramach pociechy idę na Orange Festiwal, jak kupie wreszcie bilet, to się spyknę z Lemurem, Meliną i Krzyśkiem. No i jeszcze Ironi z Gosiakiem… bilety kupić trzeba… a jak mało atrakcji to jeszcze Jureczek we Worku z Córka… Córka to ma dobrego męża, kto ma ją na GG ten wie… czysta zazdrość dostać taki prezent…
Ostatnio ktoś robił koło nosa PFQ…. Znaczy nie ktoś tylko Abercjusz i jego Queen Poland…. Aż ludzie z zagranicy coś zauważyli i poszło śledztwo… w sumie również nie ma jak kopiować rzeczy i wklejać bez źródeł… Crt+C Ctr+V i rzycie jest piękne… jeśli ktoś robi coś oryginalnego w świecie Q to to popieram ręcami i nogami, promuje u siebie na stronie, FB i nie tylko. O takie remisy PiotrQa i Arquesta… kto co lubi, ale trzeba chłopaków wspierać… coś robią co umnieją, po swojemu.
A ja stwierdzam, że raz na pół roku można robić spotkania w Wawie… chyba ludzie mają dość tego… nic na siłe…. Najwyżej Hydro4 zbankrutuje bez nas…. Kot zaraz powie, że gadam tak od dawna… ale poświęcanie czasu na wysyłanie smsów, email, pisanie, siedzenie na spotkaniu mimo sił czy nastroju, ale z obowiązku mija mi się coraz bardziej z celem…… Najwyżej Gosiak mnie udusi…
Jeszcze gościu z lokalu Fabryka Kotłów do mnie wydzwania, robi koncert Smile, wieczór Queen i napalony i co przyjdzie 5 osób bardzo się pokażemy jako fani jacy mi chętni do spotkań i imprez…. Tak samo ze zlotem Zbyszek kombinuje, szuka noclegów noclegów sumie to strych to doskonały powrót do korzeni… a ludzi się nie palą… chyba Internet, FB i inne wyzbyły z ludzi potrzebę spotykania się realnie…
Tyle dobrego znowu nic nie napisałam do mego dzieła zycia… a czas umyka między palcami
wtorek, 19 kwietnia 2011
Aneks
Ha tu mam was…. Aneks…
Czytam sobie FB a tam sonko, Henry i spółka rozczulają się nad książką Jima Huttona…. Oczywiście towarzystwo zachwycona, rozpłakane… Książka jako książka jest dość prosto napisana, mało wyrafinowana, widać, że współautor, główny pisarz (sorty, ale nie posądzam Jima o pisanie tego raczej o snucie wspomnień do dyktafonu) wyciągał co pikantniejsze i wzruszające i kontrowersyjne watki z tego związku… bo pewne detale z życia i śmierci Fredka powinny pozostać z ścianami.. rozumiem lekkie oburzenie zespołu na Jima po wydaniu książki… ale było minęło.. książka pewnością wnosi do obrazu Fredka sporo, ale jest też lekko zakrzywionym obrazem… pomijam, że tłumacz totalnie zwalił robotę źle tłumacząc nawet godzinę śmierci Fredka… wystarczy spojrzeć do oryginału… aby naprawdę nabrać pełniejszego obrazu Fredka należy sporo poczytać… bez wątpienia Freestona… dłużej znał Fredka, naprawdę sporo przeżyli i całość została spisana znowu w duecie w bardziej subtelny sposób, a pewne rzeczy typu konflikt z Mary został dyplomatycznie przemilczany… no, ale ciągle mało, mało… mamy Early Years tutaj maluje nam się obraz młodości Fredka… ale dopiero teraz czytam sobie naprawdę godną polecenia bio Queen Is this redl life? I tam jest wiele rzeczy przeanalizowanych w oparciu o wypowiedzi ludzi z otoczenia Fredka, zespołu do tego czy Fredek był gwiazda już w szkole (sporo osób twierdzi, że nie, to później dorobiono te historie), o odkryciu – Freddie-gej… oj słowa Briana typu: od zawsze wiedzieliśmy, że był inny, gejem… można wsadzić między inne bajki Briana…. To teraz tak gada… o narkotykach, Freddie primadonna, sukcesy i porażki… w sumie czytam książkę na wyrywki, ale coraz bardziej mi się podoba… ba jeśli do tego poczyta się stare wywiady z zespołem z lat 70 to wiele się skalda w jakąś całość… teraz to oni super Hero, ale nie zawsze tak to było…. Spadali ze sceny… albo Fredek kazał marznąć ludziom na śniegu, bo oni muszą próbę robić… nie ważne, że -20C!! no to dostali jajkami w czasie Walca Milionerów… zasłużenie…
Mogliby na polski tłumaczyć sensowne biografie…
z innej beczki mam wrażenie, że połowa fanów bawiła sie na Watersie w Łodzi... tylko czemu Rory nie spotkała qMichała ;) taki żarcik ;) No, ale doszło do bliższego spotkania Bizona z qMichałem... no szkoda omineło mnie... a ja jeszcze biletów na Ironów nie kupiłam... throw your foot
Inspiracja, inspiracja….
Miało być wczoraj, ale wzięłam się za szukanie aktywności enzymów… I wywołałam wilka z lasu…
Prima … wysyłam emalie do ludzi, o czym napisze później… i w duchu myślę, do tej osoby nie wyśle, bo mnie wkurza, wkurzył mnie ostatnio jak gadałyśmy na GG/FB i po prostu nie…. No, ale nie przewidywalność chciała, że osoba zobaczyła mój opis na GG i się ozwała i oczywiście mnie wkurzyła…..
Secudno wysłałam email, PW do luda zainteresowanego, potencjalnego i ogólnego w sprawie Londynu w listopadzie dobre ponad 30 emaili i co…. Zero odzewu… nagle nikt nie czyta emaili, nie chce jechać, ma to gdzieś…. W cale nie jest wcześnie… skoro chcemy jechać tanio to trzeba myśleć zawczasu… najwyżej pojadę ja, Gosiak i Ika z córką…. Rybcia mi… ich problem nie mój to będzie…
Tri dziś napisał do mnie Leniu, do którego nie wysyłałam infa, ale czyta forum jak działa czy mój opis…. No, ale on jest w dalekiej rezerwie wyjazdowej, w bliższej rezerwie jest Queenman, ale on z innego rejonu świata jedzie no i te jego plany wspinaczkowe ;) No i Queenman zapytał się czemu nie pisze… no to pisze…
Napisałabym jak to szaro wygląda kwestia zlotu… dzięki ostatniemu zlotowi nie ma gdzie noclegów sensownie zrobić… no chyba, że po połowie w stu miejscach… pomijam brak kasy od miasta…. Czarnowidztwo… to brak zlotu w ramach jubileuszu… po żyjemy zobaczymy co się wykluje…
W ramach burżujstwa zakupiłam box Queen… całe 5 CD remasterów w pudełku jak po butach… no dobra jak po ptasim mleczku…. Zapewne w życiu już nie kupie więcej wydań CD Queen, bo to już bezsens…. A Brian co robi nagrywa piosenkę z Lady Gaga…. John słyszysz to i nie grzmisz ;) w sumie jeszcze coś kombinują z nagraniami Fredka z Jacko.. niech podrzuca Lady i im zmiksuje i hit murowany…. Oczami duszy widzę te reklamy: DWIE LEGENDY, DWAJ WŁADCY, KRÓL I KRÓLOWA na jednym nagraniu…. Tylko nie mylić tego z kontynuacją MIH, bo to bardziej marketing, pchanie wytwórni, parcie na szkło… nagle sobie o tych nagraniach przypomnieli… gwiazdkowy hit 2011 na 40 lecie….. przy poziomie pomysłów na Kosmosie nie liczę na rewelację… Brian i jego dzieła z Kerry pachną wtórnością…. I jeśli usłyszę te same zagrywki na tych wykopaliskach to facet jest już zmarnowany i nie lepiej nie montują więcej nagrań z Fredkiem i wydadzą takie jakie są bez odświeżania…. A Roger?! Od dwóch lat smęci o swoim albumie… puszcza dla mydlenia oczu jakiś kawałek pt. Smile… a artystycznie, wielka nie wiadoma, pewnie możliwa polityka… wydałby reedycje i wykopaliska swoje…. Ej no facet…
O czym tu miałam… A tak wystawa ;) taka mała zaległość… Nie no fajne to, warte grzechu zobaczenia… oczywiście każdy szuka na takiej wystawie czego innego… dla jednego kilka pudełek to jakaś nuda… ale ja z nich mogłam wyczytać w jakim studio, kiedy, co, robocze tytuły piosenek… z jakis papierów odczytałam gdzie Brian kiedyś mieszkał, ile za koncert dostali za młodu, jak list motywacyjny pisał Fredek, jak wyglądało zaproszenie na Wyścigi i jak chudy był Fredek i Brian. Innych podniecały znane kawałki Hyde Parku na video… ale nie każdy ogląda YT czy ściąga DVD… ale smaczki za kulis jak Fredek gra na perkusji warte zobaczenia… zobaczenie Bo Rhap w 3D należy uznać za ciekawostkę, a nie za coś zwalające z nóg… lepiej niech wydadzą Innuendo (teledyski)…. Oczywiście mogło brakować staranniejszych opisów eksponatów, bo tylko Polak wypatrzy polski singiel… a reszta zobaczy stos płyt z danego okresu…. Widać, że nikt od wystaw tego nie przygotowywał, bo w galerii, muzeum brak opisów byłby karygodny… brak książeczki o wystawie… brak czegokolwiek do kupienia… a wystawę zobaczyło 20 tys. osób 2 tygodnie!!! No przecież to możliwość sprzedania choćby 20 tys. koszulek z wystawy!! Po 20 funtwów daje… spory dochód nawet na rzecz fundacji…. No, ale widocznie oni lepiej się znają na marketingu niż ja… tak samo wydawanie składanki Deep Cuts… mądrzy napisali, że jak już powinni wydać przed remasterami, a nie z nimi… ba mogli nawet dodać do tego remixy!! Sam raz do radia…
Co by tu jeszcze…. Spotkanie dopiero w maju… a tu dzwoni facet, menadżer lokalu w Wawie i pyta się czy jesteśmy zainteresowanie czymś większym… bo on prowadzi klub rockowy, koncerty i te sprawy i jest zainteresowany wieczorem Queen. Czy nie znam cover bandu, bo on widział Princess z Czech… no to mu owszem znam Smile i dwa inne…. No gadka szmatka… i ma się odezwać.. lokal na 100-150 osób… to co robimy zlot ;) zobaczymy czy ściągnie Smile (znając ich koszta to różne szanse), czy da tylko koncert na ekranie, bo to też chciał… sugerowałam karaoke…
Forum pada i powstaje – sprawdza nasza cierpliwość… nieraz dumałam co by było gdyby zresetować forum…. Wszyscy byli nagle równi…
poniedziałek, 28 marca 2011
jazda, jazda, jazda
No i mamy poniedziałek. :] Jak bywalcy FB zauważyli wybyłam na urlopik w kierunku bliskim sercom fanom Królowej. Okazja była, nocleg za free to trzeba korzystać, a jeszcze dodatkowa zachęta w postaci wystawy z okazji 40lecia Queen. :] Com widziała to moje. Hrabstwo Surrey wiadomo bogate w ludzi sławnych. Pewnie co wioska to mieszka jakiś muzyk, sportowiec czy aktor. U mojej koleżanki choćby taki Michael Caine. Ale nie spotkałam go w Tesco, widocznie nie chodzi ;) Byłam w Guildford czyli takie nasze miasto powiatowe. A obeznani wiedzą, że rzut beretem od wiosek Bri i Rogera. Ale to nie był mój cel… bo na piechotę to bym nie szła chyba ;) ale samo Guildford dość urokliwe, tzw. Zameczek, deptaczek, smródka. Tego samego dnia objechałam pół okolicy i dotarłam do Oxfordu. Przez przypadek zobaczyłam teatr gdzie w latach 70. grało Queen. Głupi ma szczęście, bo nawet nie pomyślałam, aby sprawdzić miasteczka pod tym kontem. :] Zwiedzałam wiele rzeczy, ale nie związanych z Queen. Oczywiście w Londynie w łapie przewodnik fana, wypisane dodatkowe miejsca i plany co chce zobaczyć. Ale oczywiście z planów wyszło jak zawsze nic, bo zabrakło czasu. No, ale coś musi zostać na kolejne wizyty. Nie dotarłam znowu do Metropolis. No, ale w listopadzie nie odpuszczę. Pomijam, że momentami qMichał napisała bardzo enigmatycznie gdzie się coś znajduje, ale ratowała mnie w 99% AZetka. Z jednym miejscem AZetka była błędna i dopiero w Polsce na gogle maps zobaczyłam gdzie powinnam iść. Czyli cel na listopad. Przez przypadek idąc zobaczyłam centralę Universalu, ale na zdjęciach na budynku nie było Queen. Ogólnie lubię chodzić pod Royal Albert Hall i parku Kensington. Za kolejnym razem trzeba sobie pstryknąć foto jak Smile pod pomnikiem J Czyli cztery osoby potrzebne. Dom Fredka ciągle stoi, wymienili drzwi na nowe i był na nich tylko jeden napis i leżał bukiet kwiatów. Czyli ktoś tam bywa. Na murze sporo napisów co uwieczniłam na zdjęciach do obejrzenia na FB. Dla zainteresowanych spoza FB prześle linka. Ogólnie tradycyjnie pod dom Fredka idę to muszę zahaczyć o Tesco po herbaty :] przyjemne z pożytecznym. Dumałam jak to będzie w listopadzie z noclegiem, gdzie go szukać, aby było nam wygodniej. No trochę czasu poświęcę na szukanie, sprawdzanie, a na końcu nikt tego nie doceni jak poprzednio. W sumie nie przytargałam do domu zbyt wielu nowych Q rzeczy bo chyba jednego singla, książkę i naszywkę trudno nazwać ciekawymi zdobyczami. Szkoda było kasy na kubki czy koszulki, więc to sobie odpuściłam. Ogólnie wolałam wchłaniać klimat miasta, widoki i pstrykać zdjęcia. Pewnie z oglądania Miejsc napisze artykuł do zina.
o wystawie w kolejnej notce :]
Ba już zin w domach naszych :] i już trzeba brać się do pracy nad kolejnym numerem. Zmotywować się do pracy i jazda, jazda, jazda. No i moje, nasze dzieło życia.
niedziela, 27 marca 2011
Jutro jest Dziś
W ramach jutra ;) miałam pisać w piątek, ale skatowałam koleżanki w pracy 1300 zdjęciami i 2 litrami budyniu :] sadyzm i rozkosz
Wczorajsze spotkanie niby bardziej postne i spokojne, ale miało momenty. Nie ma jak poczucie humoru Tomka R i łączenie pracy w MSW z Lemurem, biskupami i zakupami w Tesco. Po za tym z Iką snujemy plany brania lekcji gry na perkusji :] och szalone jesteśmy, jesteśmy jesteśmy konsekwencji założenie zespołu. Miło było znowu molestować Crystala w sposób delikatny z dziewczynami. W sumie to kolejne spotkanie wyszło w maju, więc odpoczniemy od siebie i może z większą siłą się zjawimy po dłuższej przerwie.
W miedzy czasie przeglądam nowy nabytek Queenowy :] urokliwe dzieło książkowe… a w planach kolejne burżujskie zakupy…
A miało być o urlopie… To zacznę tak. Lemur na spotkaniu się pyta, a co to w ogóle za wystawa co byłaś…. FacePalm jak to on mawia…. Czasem się zastanawiam czy ja wiem za dużo, czy inni za mało… a wystarczy czytać odpowiednie tematy forum tudzież oczywiście moja stronę lub w ostateczności ją Lubić na FaceBooku…. Eh no… A propo FB… pisze do mnie fan, że ma Piusa o Brianie, że zerwał z Anitą… i wysłał mi okładkę znalezioną na FB….. urokliwy fake okładki People… oj ludziska…
Związku ze zmianą czasu rozpocznę snuć o urlopie urlopie kolejnym razem ;) tak aby was podrażnić…
ech no, a 2 lata temu bawiłam się z chłopakami na zlocie w Uk jak ten czas leci
wtorek, 22 marca 2011
I'm back
Kochanego pisania nigdy zawiele ;) Miałam pisac po spotkaniu w lutym, ale jakoś tak wyszło i nei napisałam. Po tem szykowałam się do urlopu, urlop i po urlopie. I czas płynie jak rzeka.
Spotkanie w lutym mineło na spowiedzi Miłosza właściciela Hydro4. O jego rodzinie, długach i szczurach. W sumie dowiedzieliśmy sie jak nie nalezy prowadzić biznesu, bo się zastanawialiśmy jakim cudem to jeszcze działa. Ostatnio założył profil na FB Hydro. Wygląda bardzo zachęcająco, ale ile w tym realności?! W sumei wszelakie lokale gdzie sie spotykaliśmy zostały zamkniete oprócz Rockn'n'rolla i Alternatywy. Chyba, że i je zamkneli... ale nie ma już Gongu, Pubu 12, Lecha, Tatoo i old Hydro. oj źle wróżymy lokalom
Spotkanie było urokliwe, nawet trochę pdrygiwaliśmy, jedlismy special tort Mateo. A teraz powinnam napisac o urlopie, ale to zostawie na później. :] Może jutro?!
sobota, 19 lutego 2011
Ubi dubi du
Zeszły weekend w Łodzi. Kichę miał robić Crystal ewentualnie Mefju… a padło na Bizona. Każdy wyjazd ma swoją czarną owieczkę. W sumie obiad w Manekinie, dzięki Meg nie obcy mi teren, bo w Toruniu już poznałam. Nawet Aaricia nikogo nie zjadła, Mefju nas nie obrzydził, Crystal był spokojny…. Kelnerki nie uciekły, bo swego czasu przed koncertem Eltona w Wawie to lekko czmyhały. U Bizona wielkiego bydła nie uczyniliśmy, obejrzeliśmy kulturalnie skoki przy tym tłumaczyliśmy Qndzi o co w tym biega… może kiedyś zaakceptuje to zboczenie Lemura…. Jakoś trafiliśmy do Bocianiego Gniazda gdzie ekipa na nas Słupsko-Poznańsko-Łódzka czekała… i tak do później okupowaliśmy teren… niektórzy uprawiali tańce brzucha, wypinali się do kamery czy malowali Ewę. Noc upłynęła szybko, bo spać plus minus ok. 5 I szybko w niedziele znikneliśmy… w pociągu rozrywki nam dostarczał konduktor z wyceną dopłaty oraz dwóch młodzieńców jadących do Stolicy z Prowincji.
A tak… Zbyszek różna powoli ze zlotem… ja gnębię Universal w różnych sprawach… Prezes montuje nową stronę PFQ, Rory zakończyła zina…. Kłin mnie zagaduje ciągle o wycenę swoich dóbr, które zakupuje… i omawiamy remastery. W przypływie dobroci i chęci zaktualizowałam stronę Zbyszka i… właśnie przenoszą serwer i nikt nie zobaczy tego co zrobiłam… nie mieli kiedy tylko w ten weekend.
Dziś może wybędę po raz drugi do Club Rocka… kolejne miejsce spotkań fanów… a za tydzień hydro tylko rozesłać info po ludziach.
sobota, 29 stycznia 2011
comeback
Comeback… No skoro już meg o tym pisze że nie pisze…bo Rory to można olać…
Rok 2010 się zakończył zapadnie w pamięci garstki z nas jako DUPA ELTONA Jako powrót do NML ze zlotami…. Jako kolejne obietnice ze strony Queen i jak to dzisiaj widać… bajki na opowiadali nam Kolejna porcja spotkań w Wawie, Łodzie i koncert Muse w Krakowie
A co przyniesie rok 2011? Wciskanie kitu fanom ze strony QP…. Remastery, które są po części żartem…. Wystawa z pamiątkami, za rok film o Queen, kolejne odsłony musicalu, wypad do Londka na XX lecie….
A ja planach ciut więcej…. Niesie mnie…. Za miesiąc się dowiem czy wybędę w rejony gdzie mnie jeszcze nie było czyli M.
W kuluarach dowiaduje się, że może musical WWRY do Polski zawita i to do stolicy….
W ramach PFQ loteria i mam na podłodze graty…. Dość pamiątkowe momentami…
Pare miesięcy temu dostałam foto i filmiki od Papieża i do dziś dnia ich do netu nie wrzuciłam wstyd i hańba
Na kupię koło mnie leża old ziny z Opola… a tam rysunki Qbika… ciekawe ile z tych osób tam udzielających się jest fanami Queen?! Qbik ;) i Marcin…. Stare dzieje….
Czekam czy panowie ogłoszą jakiś koncert z okazji 40lecia?! Ale takie wielkie rzeczy to wcześniej się planuje i byłoby coś słychać…. No chyba, że planują nic nie planować…. Wybrałabym się ich zobaczyć znowu…..
A na razie czycham na magazyn Q z 16 str. O Queen….. ponoć dość dobrze napisane i coś nowego…. Na razie to jeszcze ostatniej książki o Q nie przeczytałam bo nie mam kiedy
A na razie w lutym do Łodzi wypływamy J Corax już prawie magister na dniach się broni…. Wow starzejemy się niektórzy
sobota, 25 grudnia 2010
Rzecz o latających cyganach, beczących kominkach i Diakonie
W życiu każdego twórcy przychodzi taki moment, że musi nazwać swoje dziecko. I tak rozważam jak nazwać moje, nasze dziecię. Ba imię testuje na bracie, który bada potencjał marketingowy tytułu. Choćby takie książki o Pink Florydach tytuły mało powtarzalna ale charakterystyczne Weiss stworzył. Nie można być gorszym ;) w stylu rzecz o latających cyganach, beczących kominkach i Diakonie ;) Łapiąc oddech przed kolejna fazą ciężkiej pracy zbieram siły do wystukania czegoś do zina. Jak wiadomo początek jest najtrudniejszy. Ale w głowie coś tam się iskrzy. Na fotelu leżą DVD na konkurs PFQ. Muszę tylko pytania wydumać. Oczywiście na niskim poziomie, bo na wysokim to nikt nie odpowie i ja zgarnę nagrody. Przez Xmas przesłuchałam mojej prezenciki muzyczne w postaci Doorsów i Muse.
To tyle… No może, że rozkoszuje się posiadaniem informacji o planach wydawniczych na 2011 Nic tylko szykować mamonę ;) w racjonalny sposób do wydania…. |