Wpisz się do Księgi Gości

Księga Gości

Blog > Komentarze do wpisu
Heavy Cross

Zagryzając pudrówki (pewnie pisarz powinien ćmić papieroska w kąciku ust, siedzieć w zadymionym pokoju przy maszynie do pisania i ewentualnie popijać ze szklaneczki whiskacza)….. piszę to co miałam dawno napisać.

 

Wyznaje SZANTAŻUJE LEMURA

 

Jak nie spełni obietnicy danej na spotkaniu spotka go sroga kara.

 

A ogólnie chciał to niech ma dodatek o nim.

 

Oczywiście jak każdy napisał mi, że się kaja, że nie jest taki jakiego go odmalowałam. Nie on ostatni i nie pierwszy. Nie wiem czemu wszyscy czują, aby pisać słowa wyjaśnienia.. może odkrywają swoje drugie dno. Znaczy ja odkrywam, a oni to dopiero zauważają. Ktoś kiedyś stwierdził, że jestem doskonałym obserwatorem, no ja się z tym nie zgadzam jestem marna w obserwacjach ja tylko imituje. I wracając do Lemura.

Napisałam, że nie wiem za co go lubię?! Fakt ten wymaga zastanowienia jakie on ma te dobre cechy obok miliona tych złych. To, że mnie wkurza czasami, nie za duże słowo wkurza. Wkurzyć to mnie może Cieniu.

To, że zadaje się z jawnym satanistą…. Dobra kult samego siebie pewnie nosi inne imię. Może po prostu nie żyje w obłudzie jak miliony naszych rodaków. Czasami ma dziwne poglądy, inaczej patrzy jak coś załatwić w kwestii PFQ, forum, zlotu, spotkania, życia. Czasami mam wrażenie jakby żył w socjalizmie, kołchozie, bo wszyscy musza dostać to samo i porówna. (socjalizmie miałam mu poszukać lektur w tym temacie….. skleroza). Popada w niezachwiane zachwyty nad Buką, Doctorem Johnem Zoidbergem i Muppetami. Może lubię w nim trzeźwość myśli chociaż nadużywanie większej liczby słów niż 150 jest okrutne dla współtowarzyszy. W książkach o żywności wybacz używa się inny zestaw 150 słów, w wojsku kolejny 150, a w administracji kolejne 150 i jakoś dostosowaliśmy się do ogólnego poziomu. Niestety Lemur jeszcze się nie dostosował i używa więcej niż 150 słów. Tak skromny to on nie jest. Ale nie lubi on fałszywej skromności. No i on przynajmniej nie jest skromny jeśli już czegoś dokona. Jak opublikuje gdzieś coś to cały świat o tym wie. Chyba każdy słyszał o jego publikacji w Gazecie Wyborczej.

I chyba nadal nie wiem za co ja i pewnie inni go lubimy?

Za poczucie humoru, czasami dość złośliwe.

Za trzeźwość… chociaż to rzadko bywa….

Za kopanie piłki zamiast odbijanie rękoma

Za to, że zna się na muzyce, a ja nie.

Za to, że na gitarze, a ja nie.

Za to, że lubi podobne jemu oszołomy pokroju Bebe, Catera.

Jaki Lemur jest każdy wie.

 

Tylko nie wiem czemu ciągle mi dogryza w jednym temacie….. jakby mnie to miało jakoś zranić…..

 

I tu przechodzę do kolejnej osoby powiązanej z Lemurem. Drogi wasdfg7 (swoja najidiotyczniejszy nick). No więc. Dawno, dawno temu był sobie 7 zlot w Trzebnicy. I spotkaliśmy na nim skromnego, cichego, spokojnego Bogdana co ma przedziwny nick na forum. Jawił nam się tak jak na forum, nawet ciszej. Ale przyszedł czas….. dziwnym trafem połączone to było z wejściem w pełnoletność drogiego Bogdana. I przemiana….. zaczął pyskować, odgryzać się, stawiać się i być mniej sweet chłopcem. Czasami zalatywało mi (i Lemurowi) na pełną sztuczność na bazie dodatków. Bo chłopiec chciał pokazać jaki jest colo, wielki i dorosły. Ale nas to śmieszyło. I mnie osobiście jeszcze do dziś pewne teksty wasdfg7 bawią. No chyba, że to jest jakiś Mr Hyde i Dr Jackyl. Tylko to mi wszystko pachnie świndlem i pewnie jakbym znowu spotkała Bodzia to znowu byłby to sweet chłopiec. No chyba, że przed ukrywał przed nami swoje prawdziwe Ja. Ale niech to psycholog ocenia, a nie technolog żywności.

 

Zanim przejdę do ostatniego bohatera…. Albo jutro niech ma osobny dzień. (znaczy to jutro to może być po jutrze).

 

Ostatnie spotkanie fanów. Przyszedł sobowtór Jima Huttona. Fakt żonę ma. Ale całkiem inna z nim rozmowa mimo jego ograniczenia w zakresie tolerancji Paula. Ale nie był fanatycznie ograniczony jak Cieniu. I byłą tu jakaś rozmowa. A nie totalitaryzm. Fanatycy są najgorsi.

A Jim? Jego żona zrobiła mu rezerwację na koncert w Gdańsku, bo stwierdził, że w Polsce to pójdzie mimo zdrady. Ale po odwołaniu koncertu już tyłka nie chciał ruszać mimo możliwości. O tym jak to w 1975r. Queen zostało w Polsce odkryte, bo wcześniej to nikt tego nie znał. I nie mógł się nadziwić Bo Rhap i tak mu do dziś zostało. No i opowiedział jak kocha Queen, moja stronę i F1. Jak widać wielu ludzi łączy to samo czyli Queen, ja (dobra moja strona) i F1 tudzież skoki lub siatkówka. Bo Piłka nożna się nie liczy. Jedno mnie onieśmiela jak mnie nazwał Guru. Tak kaganek oświaty niosę do fanów w Polsce.

 

Chyba jeszcze fotek ze spotkanie nie wrzuciłam….. phi…….

 

O to jeszcze mnie denerwuje u Lemura te jego phi…… lekceważy no normalnie rozmówcę… i ostatnio używane „także tego”.

 

It's a cruel cruel world, to face on your own,
A heavy cross, to carry along,
The lights are on, but everyone's gone,
And it's cruel

It's a funny way, to make ends meet,
when the lights are out on every street,
It feels alright, but never complete,
without joy
,”

The Gossip zaszłyszane w antyradio

sobota, 26 grudnia 2009, queen1991
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: wasdfg7, 156.17.230.*
2009/12/29 19:29:24
Nadejdzie taki dzień, że pojawię się znów na zlocie ... wszyscy poniosą kare za swe przewinienia.


Nie trudno stwierdzić, że w internetowym wcieleniu łatwiej jest mieć coś do powiedzenia (nawet kontrowersyjnego, lub zaatakować kogoś personalnie) powiedzmy grupie 20 osób. Na żywo nie ma dla mnie na to opcji. Tzn jest ale trzeba ich najpierw poznać. A do tego potrzebny by był 2 tygodniowy zlot. Tyle ode mnie. W razie problemów i pytań odpowiem jak nie zapomnę tu jeszcze kiedyś wpaść.
-
Gość: wasdfg7, 156.17.230.*
2009/12/29 19:35:14
aaa
Jeszcze jedno bo przeczytałem jeszcze raz. Pewności siebie pewnie dało mi jeszcze to, że cóż... kilkoro z Was poznałem osobiście i wasze okropne przywdziania forumowe odkryły przede mną biedne bojaźliwe owieczki. Mam nadzieję, że to tyle. Ave