|
Blog > Komentarze do wpisu
Kasandra
Tym optymistycznym akcentem……. Miało tak być, ale nie potrafię…… to zbyt fatalny dzień w całkowitej wymowie……… kuźwa dzień najbliższe dni…..
Kończę pisać o Lemurze. Ale chyba zapomniałam co miałam pisać. Ogólnie to, że biedaka wciągnęłam w gry……. Siatkowe. Jego wślizgi chyba nie pasują do siatki, ale nikt mu tego nie powiedział… ale wyrobi się chłopak. Po za tym wie, że jest bad boy, bo jak zaczęłam mu zadawać pytanie o QP to nim skończyłam już się złamał i skruszył… taką mam siłę w spojrzeniu.. a wszystko to chęci i priorytety, a nie tylko czcze gadanie.
Ogólnie to dobry z niego borsuk. Tak jak z meg, z która przegadałam godzinę omawiając wszelakie sprawy od ślubu, cukini po losy fanów.
Spotkanie? Nowe miejsce, nowe wyzwanie. Wielkość sam raz dla nas, a nawet ciutek za mało. Ale jak zawsze daliśmy radę dzięki Agentowi Tomkowi. Chociaż ceny mógł być ciutek niższe i odtwarzacz czytający bottlegi. Ogólnie klimat dawnych spotkań siedzenie, gadanie, rotacja, picie i odśpiewanie lekko Bo Rhap w wersji warszawskiej. Zjawiło się cos nowego i oby wróciło na kolejne spotkania. Starzy bywalcy powrócili i stali ciągle są. Nie było skandali. Nikt nic nie stłukł.. znaczy się Crystal. No chyba, że robił to po kryjomu. Ogólnie przodował ekipie co na finał poszła do kolejnego baru. Pomijam fakt, że Mateusz chciał ze mnie zrobić perkusistę w ich zespole…… z czego wywnioskował, że mogłabym się nadawać? Na to mi już nie udzielił odpowiedzi. Kolejne zagadka do rozwiązania. Jako nowa świecka tradycja wyszło całowanie lub wedle zwyczaju lemurzego lizanie głowy Fredka. Tylko fani z Polski są tacy szaleni i tragiczni….. Ale nie my urwaliśmy głowę…. Może Mary? Fascynujące jest to, że na spotkaniach mogę omówić kwestie ogrodnicze z Agą, techniczne z MarcinemN, muzyczne z Crystalem i wszelakie inne z każdym innym uczestnikiem. Obsługa chyba z nas zadowolona, bo zapewniliśmy zysk. Pewnie do pierwszych zniszczeń lub jak zobaczyli co zostawiliśmy po sobie.
Miałam napisać o wyborach na forum…. Ale nie mam na to sił psychicznych.
Qndzia….. Znamy się tylko widzenia…… no znam już jej mamę i siostrę…….. ile to już lat pisania do siebie? Chyba rok z hakiem? Taki mój kaprys. Lubię pisać listy. Tylko traf chciał, że meg i Qndzia piszą długie listy, więc odpowiedzi trzeba długie pisać. Plus obie lubią herbaty i można robić wymianę. Przynajmniej nie mam nudno, bo obie piszą o czym innym, na inne problemy i aspekty życia patrzą. Qndzia na ducha, meg na praktyczna stronę życia. Tylko ja dostaje rozdwojenia jaźni co, której piszę i jaką herbatę wysyłam. Sama Qndzia? Chyba dobra do posłuchania, wyżalenia się czasem, spojrzy młodym okiem na poglądy starucha i wariatki. Może czasami zbyt emocjonalnie podchodzi do życia. Zadziwia mnie jej zapracowanie, jej zajęty po brzegi dzień, tydzień, miesiąc. Jej plany i ambicje. Ja taka nigdy nie byłam. Takie osoby dochodzą daleko w realizacji swoich planów. Może kiedyś odbierze nagrodę Nike……. Może kiedyś zagra u Jandy lub poleci w kosmos. Czasem się wydaje, że w młodym ciele starych duch. Ale pozory mylą. Może dlatego pokochał ja Wyrak… alias Lemur….. kuźwa w ogóle co to za ksywka Wyrak kojarzy mi się z wrakiem na dnie morza….. takim zarośniemy przez glony może to aluzja do szczeciny Lemura?! Po za czytaniem listów Qndzi, czytuje jej blog…… czasami nic z tego nie pojmuje, a czasami bardzo wiele, ale taka przypadłość tych miejsc. Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi. Ogólnie musicie poznać ją osobiście, aby wiele odkryć. Qndzia to wspomnienie z niedoszła sztuką wystawianą na zlocie……. Byłby to hicior lepszy od TVN Grzesznych i sławnych…… przynajmniej był ubaw przed zlotem. Może powinna pisać do fanzinu? To ona zapoczątkowała niekończącej się opowieści pod tytułem Another Strory About Queen. I chyba na dziś tyle o niej.
A tylko napisze, że jak ktoś powie coś złe o Paulu R o dostanie w nos. On to przynajmniej przysłał cos więcej od Briana…… Z lekkim opóźnieniem, ale dostałam fanty na aukcje zlotową. Plus osobisty list od asystentki…… Za to PR ma u mnie wielki plus. I do następnego zlotu będą czekać. I to jedyny optymizm chyba w tym tygodniu.
W ramach smętów pełnych bólu i rozpaczy (przypomniał mi się List Wertera okres burzy i naporu pewnie myle epoki hihi).....
jak ten facet wykręca piruety na akustyku...... znam lepszą pieśń ale Youtube nie posiada jej w zbiorach. wtorek, 27 października 2009, queen1991
TrackBack
Komentarze
Gość: Córa, nat2-105.ghnet.pl
2009/11/21 16:21:33
Ja też lubić pisać długie listy, ale już nikt do mnie nie pisze to raz, a dwa - Ty nie pytałaś :P
|